czwartek, 21 stycznia 2016

WieSztuZag*

*Nie, nie dostałem jeszcze hyzia - z naciskiem na "jeszcze". Tytuł objaśniam jako skrótowiec postsowiecki z naleciałościami nacjonalsocjalistycznymi w typie GenSeka, żeby nie powtarzać skrótowców w niemodnym już typie amerykańskim, którego użyłem poprzednio (WSP). Wielka Sztuka Zagraniczna będzie!

Konkretnie bardzo stara, i dosłownie, i w znaczeniu dojrzałości materiału fotograficznego - przynajmniej w większości, a na pewno w pierwszej odsłonie z chorwackiej (obecnie) Puli-Poli, czyli historycznej Istrii na południu naszego kontynentu. Zacznę od wnętrz kościoła i klasztoru świętego Franciszka, a konkretnie płaskich i nieco wypukłych rzeźb tamże...



...dla miłośników łaciny niepodwórkowej mam tabliczkę z opisem...


...a dla turystów lubiących kolorowe śródmieścia - kolorowy obrazek ze śródmieścia Puli-Poli...


Pozostając na południu, ale już EU środkowej, jedziemy do Wiednia - zaczniemy od kolorków na ścianie Universität für angewandte Kunst - na bogato!


...niedaleko, bo przy wejściu do stacji Stubentor, mamy sympatyczną makietkę...


...pozostając w Innere Stadt możemy jeszcze lóknąć na Wiesztuzaga pt. Vermählungsbrunnen...


...a skoro jesteśmy na Hoher Markcie - pobliski zegarek secesyjny za dnia, bo nocny już był...


...coś wspomniałem o nocy? Ciemność widzę! I drzwi do niej...


...a za drzwiami jesteśmy już w kolejnym roku, choć też już dość dawno temu, i w kolejnym kraju, choć też (jeszcze) niemieckojęzycznym - miasto co się nazywa Kolonią...


...zacząłem z grubej rurki, czyli państwa rzygaczostwa katedralnego, i w kręgu kultury sakralnej pozostanę do końca ("mojego lub jej", jak powiedziałby Franz Maurer). Kolorowo więc tu nie będzie, bo rządzą szarości. Nawet w kafelkach, tak jak na poniższym z kościoła św Gereona...


...na koniec Grób Pański z kościoła Wielkiego św. Marcina - ledwie pińcet lat mający (grób, nie kościół)...


...i tym może niespecjalnie optymistycznym, ale przecie eleganckiem akcętem kreślę się z poważanię!

środa, 13 stycznia 2016

Stołeczne bloki, kamienice, rudery, itepe...

Dawnom nie odwiedzał stolicy, bawiąc głównie w okolicy. Oczywiście zdjęciowo, bo fizycznie przykutym do miasta jak zawsze ;-) Odrabiam zatem zaległości, zwłaszcza że niektóre zdjęcia już mocno wiekowe - o te na ten przykład, z najbliższego sąsiedztwa moich stron rodzinnych...



...powyżej ochocka Uniwerytecka z przecznicami, a poniżej coś bardziej kameralnego - Krzycki krzyżujący się z Dantyszkiem, także na Starej Ochocie, a może nawet już Filtrach...


...a to już bramy z jeszcze bardziej bliskiego bliska mojej rodzinnej miejscówki - Noakowskiego...



...się tu kiedyś przełaziło z koleżkami przez różne płoty i murki okoliczne ;-)

Okej, posiadacze paszportów mogą się udać teraz za Wisłę (ja nie mogę, bo ważność mojego paszportu poszła się niedawno na zasłużoną emeryturę, a nowego jeszcze nie mam) - konkretnie w okolice Wileniaka i słynnej niegdyś na całe miasto komendy przy Cyryla i 'tego-jego' Metodego...


...po drugiej stronie, niedaleko nieistniejących już Czterech Śpiących - 'kamienica enkawudzistów', albo raczej to co z niej pozostało...


...jak wspomniałem, zdjęcia są historyczne, więc być może dziś to wygląda inaczej (może lepiej?).

Na zakończenie wizyty na Pradze elegancki blok z ptaszkiem, praktycznie niezmieniony od urodzenia, czyli osiedle Praga 1 - Zakład Osiedli Robotniczych, projektu Heleny i Szymona Syrkusów...


No dobra, czas przerzucić się na komórkę - najpierw poWoli...


...odwiedzamy blok, gdzie na ostatnim piętrze mieszkała Marysia "Poszukiwany, poszukiwana" Rochowicz, zaś prawie po sąsiedzku - ostańcowe rudery z tutejszego Dzikiego Zachodu, w garni z biurowobeztroskich lat 90. i apartmętowych lat 2000. - znaczy się Łucka widziana od strony zaplecza, czyli Grzybowskiej...


...dzisiejszy wpis kończę zdjęciami nowszymi niż sprzed półtora roku, bo ledwie trzymiesięcznymi - za to widoczny na nim budynek w al. Ujazdowskich 37 ma prawie 200 lat (nie licząc blokowej przybudówki)...


...kapkę bliżej placu Trzech Krzyży stoi nieco młodsza kamienica Kulikiewicza, Dom Dochodowy (o Trzech Frontach), mieszczący aliganckie restauracją (nie polecam), bardzo drogi sklep (też nie), tudzież parę ambasad (nie byłem, więc nie wiem), oraz - po prawej - kamienica Strzałeckiego, popularnie "Dom Pod Gigantami", z których jeden (Gigant, nie Dom) nawet zapozował, o proszę...


...na koniec zaś fota najnowsza, prawie bajnajtowa (bo z godziny 17.), ze wspólnego weekendowego wypadu grupowego - Wspólna to zatem ulica, pod numerem 63...


...i tyle na dziś mam zdjęć stołecznych. Czuwaj!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...